Okazać zainteresowanie, nie grać
Techniki uwodzenia sprzedawane w internecie — skrypty, „negi”, wyrachowany chłód — dają to, co obiecują: wrażenie, nie związek. To, co działa, jest prostsze i trudniejsze: naprawdę patrzeć na kogoś, słuchać, co mówi, zadać pytanie, które ma związek z odpowiedzią. Polacy uchodzą za bardziej powściągliwych niż Włosi czy Hiszpanie, ale mniej niż Skandynawowie; ta powściągliwość jest atutem, o ile idzie w parze z uwagą.
Czytać sygnały
Ktoś, kto jest zainteresowany, przedłuża: rozmowę, spojrzenie, czas. Ktoś, kto nie jest, skraca: krótkie odpowiedzi, ciało zwrócone ku wyjściu, telefon, który znów się pojawia. Te sygnały są mało dwuznaczne, jeśli chce się je zobaczyć; problemem nigdy nie jest to, że się ich nie odczytuje, ale to, że nie chce się ich odczytać.
Proponować
Dobra propozycja jest precyzyjna i łatwa do odrzucenia: „kawa w czwartek po pracy?” raczej niż „powinniśmy się kiedyś spotkać”. Daje drugiej osobie konkretny wybór i wyjście. Kto proponuje, godzi się, że odpowiedź może być odmowna; kto się nie godzi, nie proponuje — nalega.
Przyjąć odmowę
„Nie” — powiedziane albo pokazane przez wymówkę, milczenie, wiadomość bez odpowiedzi — jest odpowiedzią. Nie prosić o wyjaśnienie, nie próbować „drugiej szansy”, nie iść przez znajomego: to odróżnia odrzucone zbliżenie od początku nękania. Na ulicy, w pracy czy w aplikacji różnica jest ta sama.
Zgoda nie jest osobnym rozdziałem
Wszystko, co powyżej, to już zgoda: okazać zainteresowanie, zostawić drugiej osobie swobodę, przyjąć „nie”. Zgoda seksualna, później, podlega tej samej regule — dobrowolne, wyraźne i odwołalne „tak” — a prawo każdego kraju mówi, co się dzieje, gdy jej brakuje: strona o zgodzie i strony krajowe to wyjaśniają.
