Co mówią badania
Mniej więcej jedna para na dziesięć w Polsce nie mieszka razem — living apart together, z wyboru albo z okoliczności: praca, studia, dzieci z poprzedniego małżeństwa, emigracja. Dla Polaków to szczególnie znajomy przypadek: setki tysięcy par, w których jedno pracuje w Niemczech, Holandii, Norwegii czy Wielkiej Brytanii, a drugie zostało w kraju. Badania nie znajdują u par na odległość wyższego ryzyka rozpadu niż u innych, a czasem wyższe zadowolenie: mniej codziennych konfliktów, więcej rozmów, więcej pożądania. Ryzyko leży gdzie indziej: w chwili ponownego zamieszkania razem, gdy zaczyna się codzienność, pary, które znały tylko odległość, rozpadają się częściej.
Organizować komunikację
Rozmawiać codziennie nie trzeba; rozmawiać regularnie — tak. Pary, które trwają, mają rytm — rozmowa co wieczór, długa rozmowa wideo w weekend — i go szanują, bo pominięta rozmowa waży na odległość więcej niż w domu. Dzielą się codziennością — zdjęcie, wiadomość o niczym — raczej niż tylko tym, co ważne, bo bliskość tkwi w błahostkach. I umawiają się, o czym nie rozmawia się przez wiadomości: kłótnie czekają na rozmowę.
Wizyty
Jeździć na zmianę, dzielić koszty proporcjonalnie do dochodów i podczas wizyt robić także zwykłe rzeczy — zakupy, nudny wieczór — zamiast tylko świętować: kto zna tylko wakacyjną wersję drugiej osoby, nie zna jej. Długość rozłąki waży mniej niż regularność wizyt.
Data ponownego spotkania
Jedyne, co przewiduje trwałość pary na odległość, to czy istnieje data — znana, wspólna, realna — kiedy odległość się skończy, i plan na potem: kto się przeprowadza, dokąd, z jaką pracą. Pary bez daty trwają średnio mniej niż dwa lata; pary z datą trwają jak inne. Dla par dwunarodowych data jest też sprawą urzędową: wiza, łączenie rodzin, ślub — strona o związkach międzynarodowych i strony krajowe to wyjaśniają.
